O stronie – Mapa miejsc

Strona stanowi relację z wyjazdu do Słowenii. / This page describes one autumn trip to Slovenia.

MAPA MIEJSC / POINTS OF INTEREST

 

WYKONANIE PLANU / FULFILLMENT OF THE PLAN

Mimo że Słowenia to kraj niewielki, przez 8 dni zobaczyliśmy jedynie jej część i spokojnie atrakcji starczyłoby na kolejny taki sam okres. Z rzeczy zaplanowanych – załamanie pogody uniemożliwiło nam obejrzenie Alp rejonu Jeziora Bohinjskiego (w tym wodospadu Savica i wąwozu Mostnicy) oraz sławetnej panoramy gór z kościółka nad wsią Jamnik, natomiast wycieczka niemieckich (niemiecki – najwyższy stopień przymiotnika “głośny”) niewiast w średnim wieku skutecznie odstraszyła nas od przepłynięcia do kościółka na Jeziorze Bledzkim, mimo iż już siedzieliśmy w pletnej. Zawsze to 20 EUR do przodu od głowy, które można lepiej wydać, a dzień był pochmurny i ledwie zza mgieł wystawały strzępy Karawanków. Oblodzenie górskich ścieżek zmusiło nas również do ograniczenia trasy w Alpach Julijskich do krótkich spacerów po nasłonecznionych stokach.

PRZYRODA / LANDSCAPE

Obejmuje piękne okoliczności. Od Alp Julijskich, Alp Kamnijsko-Savinjskich i Karawanków z potokami o lazurowej i zielonej wodzie, płynącymi skalistymi wąwozami i opadającymi efektownymi wodospadami przez słoweński kras z jaskinią w Postojnej, zamkiem w Przedjamie i podziemnym kanionem rzeki Reki pod Skocjanem po klify nad błękitnymi wodami Adriatyku, których łagodne przeciwne skłony zajmują gaje oliwne i winnice, a także miasteczka skupione na wychodzących w morze cyplach.

ARCHITEKTURA / ARCHITECTURE

W krajobrazie uwagę zwracają zwłaszcza malowniczo położone w górach kościółki i zamki. Oczarowały

Miasteczka, także te śródziemnomorskie ładnie wyglądają z dala – nie widać brudu i graffiti. Nie chodzi tu wcale o nieodnowioną na błysk starość czy patynę, raczej np. o wprowadzenie w wąskie po-weneckie uliczki jugosłowiańskiego bałaganu. W większych miejscowościach widać zgwałcenie przez architekturę 2 połowy XX wieku. W rezultacie, po pierwszych wrażeniach, bez żalu z naszej “checklisty” skreśliliśmy Kranj, Skofę Loukę, a nawet Lubljanę, choć przejeżdżaliśmy przez wszystkie wspomniane miejscowości. Za to jadąc do Słowenii) jeden dzień poświęciliśmy na ekspresowe zwiedzanie doliny Wachau z opactwem w Melku, kartuzji w Gaming i sanktuarium w Mariazell (pogoda nie pozwoliła na położone w pobliżu tego ostatniego wodospady Wasserlochklam).

JEDZENIE / FOOD

Bardzo smaczne. Ceny (zwłaszcza w supermarketach – o dziwo sporo regionalnych produktów) prawie jak w Polsce (w miarę dobry chleb i masło są tańsze, podobnie jak suche wędliny, mocny alkohol kosztuje mniej więcej tyle samo, wina są nieco tańsze).

LUDZIE / PEOPLE

Słoweński to nie chorwacki, więc porozumienie się wprost może być trudne. Po angielsku niemal wszędzie można się dogadać, zaś tubylcy zwykle chętnie udzielają informacji. Kraj jest w miarę bezpieczny – klucz do wynajętego lokum zostawia się pod przysłowiową wycieraczką, czasem – wraz z zapłatą za pobyt. Standardem jest że noclegi do 2 nocy są droższe niż na 3 i więcej nocy. Aby się nie przemieszczać codziennie wybraliśmy sobie trzy punkty wypadowe – rejon Bledu, Izoli i Solcavy.

Karawanki w rejonie Mojstrany

DROGI / ROADS

Kręte, z licznymi serpentynami (prawie 360 stopni) w górach, często wąskie i w kiepskim stanie. Zaletą jest że w przeciwieństwie do Austrii Słowenia niemal cała została obcykana w gugle street view, więc można sobie obejrzeć trasy i punkty docelowe. Na rejon Bovca i słynną drogę na Mangrat zabrakło czasu. Druga słynna droga – na Vrsić, mimo 24 i 26 serpentyn – odpowiednio od Kranjskiej Hory oraz Trenty jest dość szeroka i nie powinna przy dobrej pogodzie stwarzać problemu poza tym że permanentnie jej odcinki są w remoncie – co oznacza jazdę po ubitych grajdołach oraz poza wszędobylskimi rowerzystami, których będziemy wyprzedzać nawet kilkakrotnie, jeśli się, jak to jest zwyczaju, zatrzymamy podziwiać krajobrazy. Z ciekawszych dróg zaliczyliśmy jeszcze serpentyny między austriackim Vellach czyli Belą a Zgornjym Jezerskem oraz jeszcze trudniejszy (dość wąska droga na austriackim odcinku) przejazd z Logarskiej Doliny przez Pavlicevo sedlo, jak również drogę z Kamnika do Lucy przez góry, gdzie zostaliśmy na leśnym pustkowiu zaatakowani przez… rottweilera.

W sezonie i w tzw. weekendy na dojazdach i wyjazdach z popularnych miejscowości (Bled, rejon Bohinjskiegio Jeziora) lubią tworzyć się długie jak na państwo o tak małej ludności korki. Słoweńscy kierowcy dorównują temperamentem naszym krajowym, co objawia się zwłaszcza wyskakiwaniem z lewoskrętu przed maskę jadących prosto na zielonym świetle, także w wydaniu “tirów”.

Parkingi zwykle są płatne – z opłatami w różnej wysokości (od ok. 0,5 EUR za godzinę do nawet ponad 2 EUR/h – Piran), miejscami występuje przymus parkingowy i zdzierstwo w postaci pobierania opłaty za cały dzień, nawet przy krótszym postoju (np. Stara Fużina – stawka stała 10 EUR za dzień) czy parkingu przy płatnej atrakcji (Postojna – 5 EUR oprócz wstępu do jaskini – 25,8 EUR). Można znaleźć czasem parkingi darmowe na krótki okres (do 2 h – np. przy kościółkach w Ribcev Lazie czy Starej Fużinie), albo poza sezonem (np. nie pobrano od nas opłaty na Vrsiciu – stawka 3 EUR, udało nam się też znaleźć ostatnie darmowe, nie zajęte przez kampery miejsce na małym parkingu w Fiesie ok. 1,5 km od Piranu) czy też po określonej godzinie (parking przy stadionie w Koprze).

TRASY TURYSTYCZNE / TOURIST TRAILS

Liczne, atrakcyjne choć niekiedy słabo oznakowane. Pomocą był nam darmowy program Slovenia Trails i ściągnięte w jego ramach na dysk twardy urządzenia, wybrane uprzednio trasy – choć przy obecnych cenach transmisji danych w roamingu można sobie pozwolić również na korzystanie z map online np. germańskiego Kompassa. Dość dobre darmowe, dokładne mapy (nieturystyczne – do poruszania się w miejscowościach czy spacerów) zawiera również aplikacja maps.me, z której korzystaliśmy już wcześniej w innych krajach.

 

DROGA Z AUSTRII DO ZGORNJEGO JEZERSKA W GSV, PO LEWEJ ALPY KAMNICKIE / ROAD FROM AUSTRIA TO ZGORNJE JEZERSKO

Advertisements